Breadcrumbs


 

Wiosna. Któż nie czuje tej atmosfery? To czas wzmożonego ruch w przyrodzie- należy się rozmnożyć i wychować potomstwo, pomóc mu przetrwać. Trwa okres lęgowy ptactwa - nie tylko łownego. Zachwycają nas widoki małej sarenki, stadka małych kacząt czy też dzikich gęsi. Ale ile z nich zdoła przeżyć? Na wiele niebezpieczeństw, które na nie czyha, nie mamy żadnego wpływu – upraszczając zjawisko skwitować można to dwoma słowami- dobór naturalny. Myśliwi - pełniący obecnie w przyrodzie rolę regulatora - starają się ograniczyć w sezonie zimowym ilość drapieżników. Tych rodzimych np. lisów, których w sezonie ubiegłym pozyskano w kole łowieckim „Ryś” Sława 113 sztuk, ale i obcych, jak jenotów i norki amerykańskiej, które sieją spustoszenie nie tylko wśród ptactwa łowniego, ale i ptaków śpiewających. Dlatego nie dziwmy się, że coraz rzadziej słychać można tak popularnego niegdyś skowronka, a liczebność łyski czy dzikich kaczek też spada. Jednak i miłośnicy przyrody i zarazem zwierząt mogą wiele zdziałać. Nie mają wpływu na zachowanie swoich pupili właściciele kotów, ale psów już tak. Apelujemy do nich- chodźcie z nimi na spacery poza terenami tzw. ostoi zwierzyny, najlepiej na otoku. Dorosłe zwierzęta doskonale sobie poradzą, lecz małe już nie. Buszujący pies może też zniszczyć lęgi. Jeśli spotkacie na spacerze jakieś gniazdo- omijajcie je z daleka, nie dotykajcie jaj lub pisklaków - narażacie je w ten sposób na porzucenie przez rodziców. Szanując przyrodę odwdzięczy się ona nam niezapomnianymi spotkaniami z młodymi zwierzakami po sezonie rozrodczym.

 

Z myśliwskim pozdrowieniem

 

Darz Bór Marian Kulus

 

 

Na myśliwych spoczywa obowiązek corocznego przystrzeliwania broni. Ma on na celu sprawdzenie stanu broni i sprawności strzeleckiej myśliwego. Kto nie wykona przystrzeliwania lub nie osiągnie wymaganego minimum, nie otrzymuje odstrzału i nie ma prawa wykonywać polowania. Wszystko to ma na celu zmniejszeniu do minimum cierpień zwierzyny przy jej pozyskaniu.

 

W kole łowieckim Ryś Sława trening strzelecki połączony jest zarazem z mistrzostwami koła. Strzelanie przeprowadzili instruktorzy - sędziowie strzelectwa myśliwskiego Adam Kloc i Marian Kulus. Wyniki rywalizacji były następujące: pierwsze miejsce zajęła Agata Kloc rewelacyjnym wynikiem 30/23 (liczba po lewej oznacza trzy dziesiątki na trzy strzały, liczba druga, tzw. małe punkty, w obrębie dziesiątki) drugie miejsce Adam Kloc 30/22, zaś trzecie Adolf Badowski 30/21. Wszyscy startujący myśliwi osiągnęli wymagane minimum.

 

 

 

Marian Kulus

 

Żyjemy w czasach zmian różnorakich, także środowiska przyrodniczego. Na przestrzeni stosunkowo niewielkiego upływu czasu- mam zaledwie 50 lat- zaszły wielkie zmiany m.in. w liczebności zwierzyny drobnej.


Pamiętam z dzieciństwa pełne „karawany” upolowanych zajęcy czy też zrywające się stadka kuropatw  na jesiennych polach; jednocześnie totalną walkę z drapieżnikami, wykładanie zatrutych związkami fosforu jaj, odstrzałem skrzydlatych drapieżników, wypłacaniem „strzałowego” za  uszy wałęsających się kotów.


Zmieniona koncepcja ochrony drapieżników, zwłaszcza skrzydlatych, ekspansja jenota i norki amerykańskiej spowodowała drastyczny spadek ilości nie tylko zwierzyny drobnej, ale i wielu gatunków chronionych. Już nie tylko sporadycznie widzi się zająca, na którego w naszym województwie nie poluje się od lat, ale i coraz rzadziej słyszy się skowronka i słowika, czajkę i derkacza.


Za to lisa po akcjach szczepienia z powietrza spotkać można wszędzie, także w centrum Sławy, populacja zurbanizowana sroki i innych krukowatych ma się dobrze. Środowiska naukowe apelują o zmiany w prawie, ale zanim one nastąpią myśliwi nie czekają bezczynnie. Także z koła Łowieckiego „Ryś” w Sławie.


Dwa lata temu podjęliśmy próbę reintrodukcji dzikiego królika w wyniku której pojawiły się dwie kolonie tego sympatycznego zwierzaka. W roku bieżącym wypuściliśmy w okolicach Dębczyna, Jodłowa, Lipinki, Kamiennej i Radzynia 50 sztuk bażantów w stadkach po 10 sztuk.

Nie zamierzamy na nie polować, lecz poprzez stworzenie im sprzyjających  warunków środowiskowych i ochronę wzbogacić w te gatunki nasze środowisko. Apelujemy  do właścicieli psów z tych miejscowości, by nie wypuszczali ich bez dozoru. Wałęsające się psy tworzą na wzór wilków watahy i urządzają nocne polowania. Mamy nadzieję, że trud włożony w introdukcję bażanta nie pójdzie na marne i przyjemnie będzie go obserwować w łowisku.
 Darz Bór.

Marian Kulus