Breadcrumbs


 

Na myśliwych spoczywa obowiązek corocznego przystrzeliwania broni. Ma on na celu sprawdzenie stanu broni i sprawności strzeleckiej myśliwego. Kto nie wykona przystrzeliwania lub nie osiągnie wymaganego minimum, nie otrzymuje odstrzału i nie ma prawa wykonywać polowania. Wszystko to ma na celu zmniejszeniu do minimum cierpień zwierzyny przy jej pozyskaniu.

 

W kole łowieckim Ryś Sława trening strzelecki połączony jest zarazem z mistrzostwami koła. Strzelanie przeprowadzili instruktorzy - sędziowie strzelectwa myśliwskiego Adam Kloc i Marian Kulus. Wyniki rywalizacji były następujące: pierwsze miejsce zajęła Agata Kloc rewelacyjnym wynikiem 30/23 (liczba po lewej oznacza trzy dziesiątki na trzy strzały, liczba druga, tzw. małe punkty, w obrębie dziesiątki) drugie miejsce Adam Kloc 30/22, zaś trzecie Adolf Badowski 30/21. Wszyscy startujący myśliwi osiągnęli wymagane minimum.

 

 

 

Marian Kulus

 

Żyjemy w czasach zmian różnorakich, także środowiska przyrodniczego. Na przestrzeni stosunkowo niewielkiego upływu czasu- mam zaledwie 50 lat- zaszły wielkie zmiany m.in. w liczebności zwierzyny drobnej.


Pamiętam z dzieciństwa pełne „karawany” upolowanych zajęcy czy też zrywające się stadka kuropatw  na jesiennych polach; jednocześnie totalną walkę z drapieżnikami, wykładanie zatrutych związkami fosforu jaj, odstrzałem skrzydlatych drapieżników, wypłacaniem „strzałowego” za  uszy wałęsających się kotów.


Zmieniona koncepcja ochrony drapieżników, zwłaszcza skrzydlatych, ekspansja jenota i norki amerykańskiej spowodowała drastyczny spadek ilości nie tylko zwierzyny drobnej, ale i wielu gatunków chronionych. Już nie tylko sporadycznie widzi się zająca, na którego w naszym województwie nie poluje się od lat, ale i coraz rzadziej słyszy się skowronka i słowika, czajkę i derkacza.


Za to lisa po akcjach szczepienia z powietrza spotkać można wszędzie, także w centrum Sławy, populacja zurbanizowana sroki i innych krukowatych ma się dobrze. Środowiska naukowe apelują o zmiany w prawie, ale zanim one nastąpią myśliwi nie czekają bezczynnie. Także z koła Łowieckiego „Ryś” w Sławie.


Dwa lata temu podjęliśmy próbę reintrodukcji dzikiego królika w wyniku której pojawiły się dwie kolonie tego sympatycznego zwierzaka. W roku bieżącym wypuściliśmy w okolicach Dębczyna, Jodłowa, Lipinki, Kamiennej i Radzynia 50 sztuk bażantów w stadkach po 10 sztuk.

Nie zamierzamy na nie polować, lecz poprzez stworzenie im sprzyjających  warunków środowiskowych i ochronę wzbogacić w te gatunki nasze środowisko. Apelujemy  do właścicieli psów z tych miejscowości, by nie wypuszczali ich bez dozoru. Wałęsające się psy tworzą na wzór wilków watahy i urządzają nocne polowania. Mamy nadzieję, że trud włożony w introdukcję bażanta nie pójdzie na marne i przyjemnie będzie go obserwować w łowisku.
 Darz Bór.

Marian Kulus

 

W ramach wypoczynku zimowego dzieci organizowany przez sławski Dom Kultury poproszono  prezesa Koła  Łowieckiego „Ryś” w Sławie Jana Dekiera o przybliżenie ich uczestnikom spraw związanych z łowiectwem. Prezes bardzo chętnie podjął temat i w rezultacie 8 lutego br mieliśmy przyjemność podejmować w siedzibie koła niecodziennych gości. Gospodarzami spotkania byli Marian Kulus i Mateusz Dekier. Opowiadali młodym uczestnikom spotkania o istocie myślistwa i roli myśliwego we współczesnym świecie , pracy hodowlanej,polowaniach, kulturze i tradycjach łowieckich. Dzieci z zainteresowaniem oglądały trofea zgromadzone w klubie koła, próbowały zadąć w róg myśliwski, podziwiały rzeźbę Św. Huberta, przeglądały kroniki koła. Wychodziły z spotkania bardzo zadowolone -bogatsze o wrażenia z trochę innego świata fascynacji przyrodą, kulturą i tradycją łowiecką.
Darz Bór

Marian Kulus